Mrotecki Tarpan zagrał w weekend bardzo pechowe zawody, w których jego zawodnicy strzelili sobie dwie bramki samobójcze. Wszystkie interwencje były bardzo pechowe, pod naciskiem twardo grających zawodników z Gostycyna.
Mecz nie był ładnym widowiskiem, gdzie lider gra z wiceliderem. Było wiele walki, a nawet brutalnej gry. Na początku drugiej połowy po faulu przeciwnika boisko zmuszony był opuścić kapitan Jacek Pyszka, co było dużym osłabieniem kadrowym i tak bardzo uszczuplonego zespołu.
Mecz może ułożyłby się inaczej gdyby w 35 min przy wyniku 0-0, akcję sam na sam wykorzystał A.Olszewski. Niestety po minucie poszła wzorcowa kontra i do przerwy Tarpan przegrywał 1-0. Druga połowa to przewaga gospodarzy, którzy byli lepiej przygotowani fizycznie i mentalnie. A.Olszewki miał jeszcze ładną indywidualną akcję na zmniejszenie wyniku, ale ponownie zabrakło precyzji.
„Mówiąc obiektywnie to w całym meczu byliśmy zespołem niestety słabszym, i gorszym fizycznie ale gdybyśmy strzelili 2 bramki przeciwnikowi, a nie sobie to wynik byłby sprawiedliwy” – tak podsumował mecz Marcin Klebs.
/Materiał: Marcin Klebs/

























