Kiedyś, gdy słyszano słowo lawenda lub pole lawendy od razu kojarzyła się Prowansja we Francji i jej bujne fioletowe pola. Dziś , by podziwiać pola tej niezwykłej rośliny niekoniecznie trzeba wyruszać poza granice Polski. Otóż istnieją takie pachnące tereny niedaleko Mroczy .
Lawenda to symbol piękna, swojskości, lata, słońca i domu. Domu, w którym otula nas spokój, bezpieczeństwo i serdeczność. Z takiej serdeczności skorzystali mroteccy seniorzy. Przyjęli zaproszenie i odwiedzili Lawendową Krajnę w Rościminie. Jest to piękne miejsce położone nad jeziorem, nie tylko ze względu na lawendę, ale także przepiękny ogród z różnorodnymi roślinami, kwitnącymi o tej porze roku kwiatami i rzadko spotykanymi gatunkami drzew.
Było ciekawie, lawendowo, fioletowo, zapachowo. Można było ugasić pragnienie lemoniadą z lawendowym syropem. Można było wziąć udział w warsztatach zaplatania pachnących, lawendowych fusetek korzystając z instrukcji gospodyni. Nie było to takie łatwe .
Jak przystało na piknik nie obyło się bez kiełbasek pieczonych nad ogniskiem. Wszystkich uczestników wyprawy urzekła zarówno sama lawenda, tajemniczy ogród jak też niezwykła gościnność gospodarzy. W tym gospodarstwie klimat tworzy nie tylko lawenda i inne piękne rośliny, ale gospodarze i ich serdeczność.
Materiał i zdjęcia G. Wiśniewska
Autor nie wyraża zgody na komentowanie artykułu.




































